Płoną ciepłe ognie w kolorowych szkłach,
Na małej mogile kwitnie róża biała,
Smutne oczy matki, toną w słonych łzach,
W mogile spoczywa jej dziecina mała.
Dalej przy pomniku stoi młode dziewczę,
I kładzie na płycie różyczkę czerwoną,
Już rok po pogrzebie, ona płacze jeszcze,
Bo miała w tym roku zostać jego żoną.
Na ławeczce usiadł, starszy pan w żałobie,
Bukiecik chryzantem trzyma w drżącej dłoni,
Siedzi, przy kochanej żony świeżym grobie,
Modli się cichutko, lekko głowę skłonił.
Przy kolejnym grobie mały chłopiec stoi,
W dłoniach trzyma bukiet kolorowych kwiatów,
Chłopiec ma łzy w oczach i bardzo się boi,
A kwiaty dziś przyniósł na grób swemu bratu.
Przy końcu alejki jest grupa młodzieży,
Każdy trzyma w dłoni jeden mały kwiat,
W mogile pod krzyżem wychowawca leży,
Strata przyjaciela zmieniła ich świat.
Dzień listopadowy, dniem naszej pamięci,
Dzień w którym wyraźnie widzimy swą przeszłość,
Stoimy w zadumie, łza się w oku kręci,
W tych mogiłach leży część nas, nasza miłość.
Zapalamy znicze dziś na każdym grobie,
Myślami jesteśmy z tymi co odeszli,
W tej chwili zadumy, patrzymy po sobie,
Wiedząc, że będziemy tam, gdzie oni już przeszli.