Przyszła, tak jak złodziej, pod osłoną nocy,
Zabrała mi Ciebie, nie patrząc mi w oczy.
Zabrała blask oczu i ciepłe Twe ręce,
Zabrała Twój uśmiech, uciszyła serce.
Nie wróci już do mnie błękitne spojrzenie,
Nie wróci już nigdy ust gorących drżenie,
Ni łez szczęścia nie zobaczę płynących po twarzy,
Czy coś smutniejszego może się wydarzyć?
Jak znieść tę ogromną pustkę co została?
Jak mam się odnaleźć w tym świecie tak mała?
I jak mam podziwiać piękno świata tego?
Gdy już nie usłyszę głosu kochanego!
Patrzę na Twój portret wiszący na ścianie,
Dajesz mi swój uśmiech, jak wykwintne danie.
Chociaż mi zabrała Ciebie i nawet Twój cień,
Nigdy nie zabierze najpiękniejszych wspomnień.